Nie liczę tu kwoty za Ciebie — zmiennych jest za dużo, żeby taka liczba cokolwiek znaczyła. Zamiast tego zaznacz, co ma powstać i co jest w tym potrzebne. Pokażę, na której półce mojego cennika ląduje takie zadanie i złożę z tego gotowy opis do wysłania.
Zaznacz to, co faktycznie ma być w zakresie. Pozycje oznaczone wyższa półka to te, które z doświadczenia przenoszą zadanie do droższej kategorii — od razu widzisz, dlaczego.
To nie jest oferta ani wyliczenie. Półka mówi tylko o rzędzie wielkości. Dwa zadania opisane tak samo potrafią różnić się nakładem kilkukrotnie — właściwą wycenę dostajesz na piśmie, bezpłatnie, po krótkiej rozmowie.
Wpisz, ile ten proces kosztuje dziś. Zestawię to z półką z cennika i policzę, po ilu miesiącach dodatek się spłaca. To rachunek na serwetce — ale zwykle wystarcza, żeby wiedzieć, czy w ogóle jest o czym rozmawiać.
Czego tu nie ma: błędów, których już nie będzie, i terminów, których nikt nie przegapi. Tego nie da się wpisać w pole, a zwykle jest warte więcej niż same godziny.
Bo żeby ją podać, musiałbym znać rzeczy, których formularz nie wyciągnie: ile jest wyjątków od reguły, w jakim stanie jest baza, czy ktoś już przy tym grzebał, jak szybko dostanę odpowiedzi na pytania. Kwota wyliczona bez tego wygląda wiarygodnie i myli — a potem jedna strona jest rozczarowana.
O koszcie decyduje nie nazwa zadania, tylko liczba wyjątków. Wysyłka faktury mailem to kilka godzin. Ta sama wysyłka z siatką terminów i notami — zupełnie inny projekt.
Wyceniam pracę, nie licencje — nie ma tu abonamentu ani opłaty za wdrożenie. Prace rozwojowe i bieżące wsparcie rozliczam godzinowo, a zadania o zamkniętym zakresie ryczałtem, ustalonym z góry. Jeśli chcesz liczby: 200 zł netto za godzinę przy mniejszych zadaniach, 150 zł przy dużych, wielotygodniowych projektach.
Warto zapytać wprost. Podobne zadanie czasem już robiłem, więc bywa sporo szybsze, niż wynika z półki — nawet jeśli kategoria wygląda wysoko.